Jednym z istotnych mankamentów Twittera, była mała funkcjonalność stron z listami osób obserwowanych (przez nas) i obserwujących (nas). Dla swobodnego zarządzania obiema listami niemalże niezbędne były serwisy zewnętrzne, które pojawiały się jak grzyby po deszczu. Od dzisiaj jednak Twitter strony te zyskały całkiem nowy wymiar.

W tej chwili listy nie tylko pokazują nam avatar i nazwę użytkownika, ale też jego lokalizację (podaną w profilu, czasem można znaleźć tam koordynaty GPS) i ostatniego opublikowanego tweeta. Z boku znajduje się dodatkowe rozwijane menu, z którego możemy wybrać opcję wysłania tej osobie wiadomości prywatnej, tak zwanego „mention” lub inaczej przetweetowania jej wiadomości dalej, a także zablokowania lub w zależności od rodzaju listy usunięcia jej ze swojej listy.
Nie wiem dlaczego Twitter uporczywie nie udostępnia jednej, najbardziej oczywistej funkcji, bez której naprawdę trudno żyć. Na liście osób, które my obserwujemy nadal nie ma wyraźnego znaku, że osoba ta obserwuje również nas. Można się tego domyślić, rozwijając pasek funkcji (brak opcji wiadomości prywatnej świadczy o tym, że tak się nie dzieje), ale osobiście wolałbym prostszy i bardziej czytelny komunikat. Może ta zmiana pojawi się przy okazji następnych ulepszeń.





