Mir Hossein Mousavi, przywódca irańskiej opozycji, ogłosił w Facebooku, że prowadzone są przygotowania do strajku generalnego i poprosił czytelników o rady. W momencie, w którym piszę ten tekst, jest już ponad 600 komentarzy z całego świata (w różnych językach, choć głównie po angielsku i arabsku). Kilka dni temu pisałem o niemal podstawowym już źródle informacji w rozwoju wydarzeń w Teheranie, jakim stał się Twitter. Teraz okazuje się, że osoby z pierwszego szeregu wydarzeń irańskich zaczęły kontaktować się ze światową opinią publiczną za pośrednictwem serwisu Facebook.

W tym samym czasie „tradycyjne” media, takie jak choćby Gazeta powołują się i publikują filmy umieszczone na YouTube oraz zamieszczają zdjęcia z serwisu Flickr. Dlaczego o tym piszę (ponownie)? Warto sobie uświadomić, że mamy rzeczywiście od czynienia z niezwykłym przesileniem medialnym i jego skutki będą ogromne. Oczy reklamodawców już zaczynają zwracać się w kierunku seriwsów typu Twiter. Czy to przypadek, że właśnie wczoraj ukazuje się informacja, według której Twitter będzie sprzedawał reklamodawcom możliwość wysyłki DM-ów (prywatnych wiadomości) do użytkowników bazując na słowach kluczowych, pojawiających się w ich postach?
Nie da się ukryć, nadchodzą dobre czasy dla mediów społecznościowych.
Źródła: Facebook, @LiveCrunch.





