SafariScreenSnapz009-300x186

Flush Them All, czyli łatwe i szybkie usuwanie obserwowanych na Twitterze

Żeby ograniczyć pole manewru spamerskim botom, Twitter wprowadził limit 2000 kont, jakie można obserwować. Jedynym sposbem, aby przekroczyć tę barierę jest posiadanie odpowiednio wysokiej ilości osób, które z kolei obserwują nas. Zasada 2000 + 10% wymaga systematycznego przeglądania swoich list i bezlitosnego usuwania osób, które nie odzwajemniąją zainteresowania i nie obserwują nas.

Cały trick polega na tym, że jeśli chcemy zbudować dużą listę znajomych, musimy aktywnie dodawać coraz to nowe osoby do listy obserwowanych. Zazwyczaj od 10% do 40% z nich będzie obserwować nas (niektórzy korzystają z serwisów typu „auto-follow”). Irytującym, choć pewno celowym zabiegiem ze strony administracji Twittera jest jednak brak opcji automatycznego i zbiorczego usuwania tych, którzy tego nie robią i w ten sposób blokują nam możliwość powiększania naszej listy.

SafariScreenSnapz009

Do codziennej administracji swoimi kontami na Twitterze używam serwisu TWITIn, który daje mi możliwość grupowego dodawania i usuwania kont z obu list (following i followers). Nie trzeba w nim zakładać konta – podajemy tylko twitterową nazwę użytkownika i natychmiast serwis wyświetla nam listę 50 proponowanych osób, które moglibyśmy dodać, jako znajomych. Wystarczy tylko zaznaczyć wybrane konta i nacisnąć przycisk „Grow„.

SafariScreenSnapz010

Jeśli z kolei naciśniemy przycisk „Flush„, to na początku serwis przerzuci nas do Twittera, żeby zalogować się i w ten sposób upoważnić serwis TWITIn do dokonywania żądanych zmian na naszych listach. Po wprowadzeniu danych i wybraniu opcji „Accept„, zostaniemy przeniesieni z powrotem już do listy, na której będą wyświetlone tylko te konta, których właściciele nie obserwują nas. Zostawiamy te, które musimy/chcemy obserwować, odznaczamy pozostałe i naciskamy jeszcze raz „Flush„. Voila, właśnie usunęliśmy kilkadziesiąc osób i teraz na ich miejsce można dodać następne.



Podobne wpisy

Tagi: ,

Brak komentarzy.

Skomentuj