„Obecnie zaczynam pracę opartą o MLM w na pewno dobrze Ci znanej firmie XXX. Chciałem zaprosić Cię do współpracy…” – tego typu maile przychodzą do mnie niemal każdego dnia. Naprawdę nie wiem skąd osoby rozpoczynające działalność w branży MLM dochodzą do wniosku, że Jacek Dudzic od miesięcy z zapartym tchem czeka na email od nich, nie mogąc się wręcz doczekać tej konkretnej propozycji współpracy
Dlaczego o tym piszę? Nie dlatego, że zirytowałem się po kolejnej próbie zrekrutowania mnie do firmy, której nazwa rozpoczyna się od literki F. Piszę, bo doznałem olśnienia. Uświadomiłem sobie (po raz kolejny, ale zawsze), że stoję po kolana w kopalni złota i nadal jestem w niej niemal sam. Nadal nie rozpoczęła się jeszcze gorączka złota, bo póki co – zamiast kopać drogocenny kruszec – potencjalni milionerzy usiłują sprzedawać sobie nawzajem historyjkę o mitycznym Eldorado, którego żaden z nich nigdy na oczy nie widział.

Zamiast budować biznes sensownie – tworząc swoją wiarygodność i markę – nieopierzeni (a co gorsze, czasem nawet ci długodystansowi) mlm-owcy zamieniają się, jak po ukąszeniu wamipra, w headhunterów-spamerów i ruszają na podbój internetu, szermując kilkoma pośpiesznie wyuczonymi formułkami. Jeśli przypadkiem, drogi czytelniku, jesteś jednym z nich, to oszczędź sobie trudu i nie wysyłaj do mnie maila. I tak mnie nie zrekrutujesz! Jeśli chciałbym rozpocząć jakąś nową działalność, to poszedłbym TYLKO i WYŁĄCZNIE do kogoś, od kogo mógłbym się dużo nauczyć. Wybrałbym taką osobę starannie i po dłuższym namyśle, a firma, z jaką ta osoba współpracuje, nie miałaby większego znaczenia. Bo dla mnie liczyłby się fakt współpracy z tą konkretną osobą.
Dodam, że Eldorado naprawdę istnieje i jeśli chcesz wiedzieć, jak tam trafić, to zapomnij o spamowaniu, a zabierz się do roboty. Zacznij budować siebie, swój charakter, odnieś kilka sukcesów i pomagaj innym je odnosić. A wtedy ludzie zainteresowani biznesem sami do Ciebie przyjdą i zrozumiesz, że złotą ścieżkę miałeś cały czas przed nosem. Im szybciej to zrobisz, tym szybciej sukces zapuka do twoich drzwi.
Ludzie kupują (również biznes) tylko od tych, których znają, lubią i którym ufają. I to jest złota zasada budowania biznesu w internecie.






Jacek, jakoś dziwnym trafem Ci na literkę „F” też mnie atakują. Plaga jakaś czy co ? Dawno wybrałem literkę „A” i nie mam zamiaru skakać po alfabecie.
Święta racja
a tutaj jak mnie Bruno rekrutował
http://www.piotrwajszczak.pl/mlm-opinie-czyli-praca-w-mlm-albo-struganie-wariata/
Jacku wątpię byś do kogokolwiek przeszedł z racji tego,
że Ty sam umiesz bardzo wiele i szkolisz liderów MLM.
Pozdrawiam
Jacku, idealnie ująłeś temat, więc dodam tylko, że moim zdaniem w MLMie naprawdę niewielu jest profesjonalistów(takich jak Ty), za to dużo ludzi zupełnie nieprzygotowanych do prowadzenia własnego biznesu.
Mnie jest szkoda Twoich potencjalnych „sponsorów”, bo ich działania wynikają z niewiedzy albo z braku umiejętności czytania ze zrozumienie(wystarczy zapoznać sie z treścia Twojego bloga, by nie popełniać podstawowych błędów).